strona główna przedmowa indeks nazwisk indeks legend recenzje uzupełnienia szukaj
 
 

Medale z panowania Stanisława Augusta

No. 568.

Popiersie w sukni duchownej, głowa nienakryta, twarz z prawej strony widziana. Napis do koła: MART[inus] POCZOBUT. ASTRON[omus] REG[is] POL[oniae] SOC[ietatis] R[egiae] LOND[inensis] S[ocius] MDCCLXXVIII. To jest: Marcin Poczobut astronom króla polskiego, towarzystwa królewskiego w Londynie członek 1778.

Pod ramieniem cyfry mincarza I. P. H[olzhäusser] F[ecit] zrobił.

Strona odwrotna. Glob niebieski wypukło rznięty, po prawej ręce księga, po lewej stronie karta, wyrażająca układ słoneczny, nad nią cyrkiel i luneta astronomiczna, u spodu astrolabium. Napis w otoku u góry: SIC ITUR AD ASTRA. To jest: Tak się do gwiazd wznosi.

W odcinku: BENE MERENTIS LAUDI DEDIT. STAN[islaus] AUG[ustus] REX MDCCLXXV (a). Dał na zaletę dobrze zasłużonemu Stanisław August król 1775.


Uczczony tym medalem x. Marcin Odlanick i Poczobut, urodził się w grodzieńskim powiecie, w Slomiance, dnia 30-go Października 1728 roku. Szlacheckiego plemienia potomek wzniósł to imię do tego stopnia świetności i sławy, jaki prawdziwe talenta i wyższe zasługi nadawać zwykły. — Dziesiąty rok wieku swego liczył, kiedy do szkół jezuickich w Grodnie oddany został i tam przez lat siedm nieprzerwanie czerpał nauki (b). Zakon przemożny, rozgałęziony wszędzie, który wszystko, w czem wielkość dostrzegał, garnął do swego łona, upatrując snać wyższe młodzieńca przymioty, znaną sobie trafnością skłonił Poczobuta, że przeciwiąc się niejako woli ojca, który inne dla niego miał widoki, w 1745 roku dnia 13 Sierpnia do będącego wówczas w Wilnie ich zgromadzenia wstąpił. — Tam przez 6 lat ćwicząc się w naukach wraz z inną młodzieżą klasztorną, nabywał filozofii i wymowy. Sam wydoskonalony, ażeby się lepiej w powziętych zagruntował umiejętnościach i wywdzięczał zakonowi, za nauczyciela publicznego wybrany, dwa lata w tym stopniu w Płocku przebył, a trzeci rok w Wilnie. Zwykłą młodemu wiekowi widziano w nim chęć doskonalenia się, umiano jej dogadzać, nie zaniedbywano rozwijać hojnych w nim natury darów; wysłany więc został w 1754 roku do Pragi, ażeby się tam greckiego języka i matematyki uczył. Zamierzony dwóch lat w tem miejscu pobyt przerwała wojna siedmioletnią zwana, którą wydał Maryi Teresie cesarzowej austryackiej Fryderyk II król pruski. — Posuwający się oręż wojownika powszechną rzucił trwogę. Lękliwe Muzy, zgiełkiem oręża wystraszone, rozbiegły się; a kiedy czeskiej stolicy zbliska już groziło niebezpieczeństwo oblężenia, obcy tej ziemi Poczobut, który w niej światła, nie wojennej szukał wrzawy, do ojczyzny wrócił, w Wilnie języka greckiego przez lat 4 dając nauki, sam się przykładał do umiejętności teologicznych stanowi swemu właściwych i w nich równie, jak pierwej w filozofii, dostąpił doktoratu.

Dobroczynnością wspaniałomyślną, cnotą i prawdziwą wielkością znakomity dom x. x. Czartoryskich, przemyślał i do skutku przywodzić umiał zbawienne dla kraju zamiary. Jeśli nieprzebyte zapory tamowały kiedy chęci szlachetnych zapędów, jeżeli więcej czynić nie dozwalały okoliczności i świętym celom kładła tamę, z jednej strony słabość ojczystego rządu, z drugiej wzrastająca olbrzymim krokiem moc sąsiadów, czuwających, ażeby nikt wyplemiać nie śmiał zarodu naszej zagłady, w tenczas z żalem powściągając obszerniejsze obecne zamysły, rozszerzaniem oświaty, dzielną pomocą do rozwijania się geniuszów, przyszłego szczęścia stanowili zakłady. — Podobnem to uczuciem kierowany Michał x. Czartoryski kanclerz w. litewski, z własnych dochodów dostateczny przeznaczył fundusz dla wydoskonalenia za granicą kilku młodych ludzi w matematyce, fizyce, wymowie i sztukach nadobnych. Ażeby korzyść stąd obiecywana nie była płonną, wybór osób powierzył Jezuitom i w ich ręku oddzieloną na ten przedmiot złożył summę. Rząd światłego zakonu, który skrytości duszy przenikać, uśpione władze rozumu zgadywać i ocucać zdołał, a wielkim królom podobny wielkich ludzi umiał stwarzać, sposobić i każdego z nich na właściwem stawiać miejscu, do nauk matematycznych przeznaczył Marcina Poczobuta, który 1761 roku wysłany, kosztem xiążecia kanclerza, przez trzy lata zwiedzał Niemcy, Włochy i Francyę. — Żywość dowcipu, niepowściągnione młodego wieku żądze, zapał, jakim przejmuje rymotwórcza sztuka i wzorowe jej dzieła, a nade wszystko ta ziemia, gdzie krok każdy wielkość przypomina, imaginacyę ożywia i młodzieńczy umysł pomiędzy bogi i bohatery zdaje się unosić, o mało zwodniczym swym urokiem nie ściągnęły Poczobuta z tej drogi, którą mu natura i roztropni wskazali przewódzcy. Tu wszystko bawi, ujmuje, przyjemnie zachwyca; tam zimnej na pozór i suchej nauki, trudny przystęp mozołu, natężenie duszy i nieprędko przewidywana korzyść. Już się był oddał lirycznej zwłaszcza poezyi, już wstępował w ślady Pindara, Horacego i z rodakiem Sarbiewskim chciał iść w zawody; lecz zastanowienie się i głębsza rozwaga zniszczyła to omamienie, dała mu uczuć, że swemu by celowi uchybiał, zaufanie i zakonu i łożących koszt zawodził, innemu oddając się przedmiotowi, wskazała nareszcie, że i w przeznaczonym zawodzie, tak szczęśliwie od natury usposobiony, tak dobrze wychowany, nieśmiertelności doścignąć zdoła. — Podobnie orzeł młody, na rodzimem troskliwie wychowany gnieździe, powściągany od świadomego przeznaczeń ojca, pokąd sił dostatecznych nienabył; a kiedy wzrośnie, samemu sobie zostawiony, waha się; ułudza go zapewne równo z innemi ptaszęty i luba łąka i piękne kwiaty i wonne krzewy; lecz w krótce, właściwą sobie odkrywszy drogę, bystrym polotem ziemskie rzuca strony, a w słońce wlepione mając oczy, wznosi się w górne niebios przestrzenie.

Tak i nasz Poczobut, uznawszy, że go raz płoche uniosły żądze, do zamierzonego celu zwraca się i odtąd niczem odwieść się niedaje, śmielszym co raz w obranym zawodzie postępując krokiem. Rozpatrzywszy akademie, jakiemi słyną północne Włochy, z Genui popłynął do Marsylii, tam pod sterem x. Pezenasa Jezuity, zwierzchnika obserwatoryum, przez dwa lata niemal ciągle pracował w przedmiocie, któremu trudność pracy, głębokość myśli, jakich wymaga ta nauka ważna; kto w niej zasmakuje, kto usiłowaniem, ciągłem natężeniem, dojdzie do tej mety, z której widzi tysiące światów, niezmienną idących koleją, a od stworzonych istot myśl swoje posunę do Twórcy, jakże się od niej ma oderwać? — W zachwyceniu zdaje się przemawiać z Ludwikiem Osińskim w wierszu na pochwałę Kopernika:

Odwiedzam ciał niebieskich niomylne drogi,

Mierzę wielkość natury; w powiertzu wiszące,

Tajną siłą ruszone, śledzę brył tysiące,

Jak się unoszą, toczą, przyciągają, krążą,

I do jednego celu zgodnym biegeim dążą.

Tam jeszcze dojdę, gdzie potężne bóstwo

Wszystko na swojej otrzymując straży,

Niezliczone światów mnóstwo

Na łonie wszechmocności piastuje i waży. —

Zachwiał się Zakon Jezuitów, Pezenas, lubo tyle ceniony, Marsylie opuścić musiał; przeniósł sie i Poczobut do Avenionu w 1763 roku, pracując w tem obserwatoryum, lubo nie tak dostatniem w piękne narzędzia, przez 8 miesięcy, dostrzeżenia swoje w dziełach pauliana umieścił (c). Nie mogąc do Paryża jechać, gdzie wzmagały się prześladowania Jezuitów, w Październiku tegoż roku udał się do Neapolu. W tamecznym klasztorze oswoił się z pięknym zbiorem angielskich astronomicznych narzędzi, zime przebył w Rzymie, tej niegdyś stolicy świata. Wolne chwile starał się poświęcać obznajomieniu z architekturą cywilną, a kiedy zbliżało się zaćmienie słońca, 1-go Kwietnia 1764 roku, nie bez trudności od zwierzchnika zakonu wzbraniającego członkom zgromadzenia przejazdów, ażeby podejrzeń nie zwiększać, uzyskał pozwolenie udania się do Neapolu, gdzie śledził i zważał początek zaćmienia; resztę bowiem tego zjawiska natury przed okiem dostrzegaczów ukryły posępne obłoki. Te obserwacye w Efemerydach swych na rok 1765, astronom wiedeński Hell umieścił.

Z końcem 1764 roku Poczobut przybył do Wilna, gdzie przez lat cztery matematykę czystą i astronomię swym uczniom dawał. Zajął się i ile możności, do skutku przywiódł założenie obserwatoryum w Wilnie, które za naleganiem jego opatrzone zostało w niektóre narzędzia. — Pierwszym prac jego, na ojczystej ziemi, było przedmiotem wynaleść długość i szerokość geograficzną Wilna, oraz innych miejsc w Polszcze; jakoż pisał do króla, że będzie w tym celu uważał zaćmienia Satellów Jowisza, xiężyca, i mające być dnia 5° Sierpnia 1766 roku zaćmienie słońca (d). Mocą tych obserwacyj, zakreślił szerokość jeograficzną Wilna 54° 41' 2", której dokładność liczne doświadczenia, później czynione, stwierdziły (e). Nadgradzać umiejący trudy, dla publicznego dobra przedsięwzięte i ożywiać dalszą chęć do pracy, mianował go Stanisław August, swym astronomem (f). Głęboko w pamięci mając utkwione bogactwa zagranicznych obserwatoryów, chciał widzieć podobne, a raczej przewyższające i godne siebie na ojczystej ziemi. Czego zakon strwożony o los swój i nachylający się do upadku uczynić nie chciał, albo nie był w stanie, to hojność dobroczynnej zdziałała ręki. Któżby uwierzył, że pierwszy zakład tak ważnej, tak głębokiej nauki, winniśmy płci pięknej. Elżbieta z Ogińskich Puzynina kasztelanowa mścisławska mając wystawioną sobie korzyść, jaka ztąd dla kraju wypłynie i zachwalone w tym przedmiocie Poczobuta prace, obdarzywszy znaczną summą na zakupienie dokładniejszych w Anglii narzędzi, oznaczyła prócz tego dochód od 6000 dukatów na otrzymanie obserwatoryum. Uradowany tem, w Lipcu 1768, wyjechał z Wilna do Gdańska, ztamtąd morzem do Koppenhagi, ojczyzny Tychona Brahe, dalej przez Holsztyn, Hamburg i Bremę do Hollandyi, gdzie celniejsze zwiedziwszy miasta, ostatnich dni Sierpnia stanął w Londynie. Od króla polecony tamecznej akademii (g) zajął się obcowaniem z uczonymi i wyszukaniem najzdatniejszych talentów do zdziałania astronomicznych narzędzi; wybór jego padł na Ramsdena i Dollonda. Z Londynu 15 Marca 1769 udał się do Paryża, tu oglądał obserwatorium astronomiczne i wszystko, co godnem widzenia poczytywał, potem przez Berlin do Wilna powrócił. —

Na obserwacyę planety Wenus, w dniu 3 Czerwca przez słońce przechodzić mającej, umyślnie pojechał do Rewia, ażeby tam niczem niezasłoniony miał widok tego fenomenu. Z jakimże smutkiem, dla słót widział zawiedzione swe nadzieje. Za powrotem, ucieszyła go wiadomość, że przyjęty został członkiem towarzystwa królewskiego nauk w Londynie. W roku 1770 nadeszły z Anglii różne instrumenta, dwa lata było potrzeba ażeby budowę do niej przerobić i ustawić je z korzyścią.

Wolne w tych czasach chwile poświęcił wytłumaczeniu na język polski jeometryi Klerota (Clairaut), którą dobroczyńcy swemu x. Michałowi Czartoryskiemu, kancl. w. lit., przypisał. Powód tej pracy wiele przynosi zaszczytu sercu Poczobuta. X. wda ruski, August Czartoryski, chcąc mieć pomierzone swe dobra, użył jeometry, jakiego mógł znaleść. Przyniesiono mappę, okazywał ją xiążę Poczobutowi, który postrzegłszy w niej największą niedokładność i niewiadomość pierwszych prawideł w robiącym, lecz w oddzielnej rozmowie najlepsze poznawszy w nim chęci, tyle sobie zadał trudu, że w domowych naukach (do których to dzieło obrał i na ojczysty przelał język) zdatnym go uczynił.

W 1773 roku wstrzęsniony w posadzie swej runął jezuicki zakon. Poczobut w czułem piśmie do króla wyraża niespokojność swoję w tak smutnem położeniu i prosi, ażeby przy obserwatoryum pozostał. Łaskawa odpowiedź monarchy zapewniła go o dalszym jego losie (h). Drukarnię wileńską, niegdyś jezuicką, przed upadkiem tego zakonu, za staraniem Poczobuta panującemu ustąpioną, Stanisław August dożywociem astronomowi swemu zapewnił; a kiedy w 1775 roku podobało się królowi żądać, ażeby pomieniona drukarnia pod rozrządzenie podskarbiego nadwornego była oddana, zostawił mu potrzebne do wygody życia, przy niej budowę, i 7000 złt. p. z dochodów tejże drukami wypłacać rozkazał. A tak używał jej pierwiastkowo, a potem oznaczonego sobie funduszu na zaspokojenie potrzeb własnych i tych osób, co z nim pracowali wspólnie oraz na drukowanie obserwacyj, które 1773 roku rozpoczął, a ciągnąc nieprzerwanie, pożyteczne wielce utworzył dzieło (i).

Otrzymał Poczobut od króla w 1776 roku konsens na koadjutoryę kanonii wileńskiej; dzięki za to składając pisze: "wyobraża mi się, jakoby los mój był niejako zrównany z losem wielkiego Kopernika (j), w rok potem donosi panującemu, że lubo nominowany, w possessyę koadjutoryi wnijść nie mógł, dla processu między x. Skorulskim i Gzowskim; lecz teraz, kiedy x. Skorulski umiera, prosi o tę kanonią i wyraża: "że astronomia, ta mądrych i wielkich królów wychowanka, początek swój i wzrost w Polszcze winna królowi, a nieśmiertelny Kopernik zdaje się za nim prosić" (k). Kiedy monarsze wypadło, kogo innego obdarzyć żądaną kanonią, na dalszy czas zapewnił mu swe względy. W odpowiedzi swej kreśli Poczobut, że chętnie, co do swego losu, będzie czekał łaskawych obietnic króla i że mu się nadarzy inną razą, co teraz danem być nie mogło. Koadjutoryi u x. Gzowskiego przyjąć mu nie wypada i będzie kiedyś chwila, "że prócz wysokiej nauki będzie miał czego zajrzeć wielkiemu Kopernikowi (l)"

W dalszem piśmie prosi, ażeby ta sama koadjutorya mogła się dostać x. Naruszewiczowi, rektorowi coll. nob. (m); gdy mu król oświadcza, że będzie miał za to koadjutorya po x. Wawrzeckim, której zdaje się pragnąć (n), tłumaczy się, że żadnej nie chce; najlepsza bowiem odrywałaby go od zatrudnień, jakim się poświęcił. Kanonii będzie czekał, w której mógłby się kim wyręczyć, a sam pracować w ulubionym przedmiocie. — Sądzę, że powinienem umieścić tę drobną na pozór okoliczność; gdzież bardziej poznajemy człowieka, jak w rzeczach, osobistość jego dotykających? Cóż go nam żywiej maluje, jak własne jego słowa? — W tych kilku wyrazach widać jego szlachetną duszę, prostotę, zamiłowanie nauki, za cel prac swych obranej, poszanowanie i uwielbianie prawie Kopernika.

Ile od Stanisława Augusta ceniony był Poczobut, dowodzi następujące pismo królewskie, które w całości umieszczam (o): "JX. Jan Strzecki oddał mi wraz z listem WP. de die 1. 8-bris szacowny prezent jego w obserwacyach astronomicznych 1777 roku, za które tem chętniej dziękuję, że widok tego owocu prac WP. stał się jedną z najskuteczniejszych permowencyj dla rady edukacyjnej, obmyślenia sposobu, aby wyż wspomniony JX. Strzecki mógł i podróż angielską odprawić i tamże nabyć potrzebnych instrumentów do udziałania przez astronomię najdoskonalszej mappy naszej krajowej."

"Od tylu lat koło geograficznego zamysłu mozoląc się, ustawnie nowych w tej mierze doznawałem trudności. Zdało się, że sama ziemia rodziła przeciwności, aby się zmierzyć nie dała."

"WP. stajesz się nam przewodnikiem górnolotnym, z niebios ziemię nam poznawać dając. Przyjdzie ten czas, gdzie tej ziemi mieszkańcy rzekną: Wiek ośmnasty prawie cały, był to wiek ciemnoty, a zatem szkody i nieszczęść publicznych dla ojców naszych; jednak z pośrodka tych cieniów, z między rozwalin i kraju i mądrego niegdyś zgromadzenia pozostał, w podobnych do siebie małej towarzyszów liczbie, człowiek, który nie tylko szczątki światła odważną prawie kradzieżą wyratował dla siebie i współwiecznych, ale zachował je, i zlał na potomność. — Tak to, zdaje mi się, już teraz słyszeć, co wnukowie nasi o WP. mówić będą. Godzi się nadzieją pomyślniejszej przyszłości słodzić obecne cierpienia. Godzi się, uprzejmie oświadczać affekt i estymacyę, dla istotnie użytecznego, a zatem prawdziwie chwalebnego obywatela."

W 1778 roku Poczobut w poczet korrespondentów paryzkiej akademii nauk przyjęty, który to wybór w roku 1803 pod prezydencyą Karnota (Carnot) stwierdziła 1. klassa narodowego Francyi instytutu. Towarzystwo warszawskie przyjaciół nauk umieściło go równie w liczbie swych członków.

Zawsze pałając chęcią wznoszenia do lepszego stanu wileńskiego obserwatorym, wyjednał w 1777 roku od kommissyi edukacyjnej 2000 dukatów na zakupienie w Anglii nowych narzędzi. Wzrastający dostatek i wielkość instrumentów, natchnęły Poczobuta tą myślą, ażeny nową salę, na południe zwróconą, wznieść z fundamentów i do dawnej przydać; ofiarował na to własnego majątku 10000 złp., ledwie drugie tyle od kommissyi wyprosił i balchę miedzianą na pokrycie dachu, zastępując co brakowac mogło, dopiął swego celu. Powstała ozdobna budowa, na której pod herbem króla wspaniały dał napis:

"Addidit antiquo virtus nova lumina coelo" — i tam instrumenta umieścił. To wielkie przedsięwzięcie przywiódł do skutku i uzupełnił dostatecznie w 1788 roku.

Urząd rektora akademii wileńskiej, z wyboru kommissyi edukacyjnej od 1780 roku miał sobie powierzony. Pierwsze lata jego dostojeństwa o mało nie były napiętnowane zagładą tej głównej szkoły wileńskiej. Nieprzyzwoita skrzętność w roku 1783 poddała myśl, ażeby w Wilnie zostawiwszy liceum, utrzymać akademię krakowską tylko, albo i tę do Białegostoku lub innego miejsca w środku kraju przenieść. Przybył do Warszawy Poczobut, a wsparty dzielną pomocą dwóch kommissarzy edukacyjnych, x. Adama Czartoryskiego, w ten czas jenerała ziem podolskich i marszałka trybunału litewskiego, oraz Joachima Chreptowicza podkanclerzego litewskiego, zgubny zamiar usunąc podołał. Powrócił do Wilna w maju 1793, gdzie go, jako zbawcę tej szkoły wdzięczni witali ziomkowie.

Oddzielne ustawy z czasem zwątliły budowę rządu szkólnego, wprowadziły nieład. Pamiętny sejm 1788. roku dawał porę kommissyi ustalenia gruntownie tak ważnego przedmiotu. Z akademii krakowskiej Jan Śniadecki, z wileńskiej Poczobut, wraz z dwoma członkami tej głównej szkoły litewskiej, wezwani, kilka miesięcy pracowali nieprzerwanie z komitetem do tego przeznaczonym, i w nowe ujęli karby porządek szkólny. — Na tymże sejmie ustanowioną konstytucyą 3° Maja 1791, uwielbił Poczobut publiczną mową (p).

W krótce nieszczęścia krajowe wszystko wstrząsnęły; upadło, co czteroletni sejm budował; powstała konfederacya targowicka. Chciwość niektórych mniej zważając, że oświatę kraju zniszczy, pochłonąć chciała uczonych zakładów fundusze i dobra szkólne. Już liczne wyrobiono saucyta; starania x. Poniatowskiego sprawiły, że Jan Śniadecki z Poczobutem na sejm grodzieński dla obrony interessów edukacyjnych przybyli. Siedm miesięcy wspólnej pracy oddali temu przedmiotowi uczeni może; wsparła ich pomoc króla, wśród największych udręczeń sprzyjającego naukom, skuteczne i łaskawe wdanie się, aż do samej monarchini, ambassadora rossyjskiego hrabiego Sievers. Saucyta ustawą sejmu zostały zwalone, fundusze odzyskane, kommissya edukacyjna zochowana, statut szkólny z użytecznemi wielce odmianami stwierdzony. — Tę ważną dla sprawy oświecenia publiczuego posługę nadgrodził król orderem orła białego danym Poczobutowi; już go bowiem orderem ś. Stanisława, osmią laty wprzódy, był zaszczycił (r). Wsród tych znojów, Poczobut i Śniadecki, mieli porę w obecności króla i licznych widzów, w Augustowie pod Grodnem, sprowadzonemi z Wilna narzędziami, zważać całkowite zaćmienie w dniu 5 Września 1793 roku zdarzone; mocą tych postrzeżeń oznaczyli dokładnie położenie Grodna, poprawili omyłki, które się wcisnęły w oznaczoną pierwej długość jeograficzną Wilna.

Byt Polski zniknął, kraje jej przesżły pod panowanie ościennych trzech mocarstw, a część znaczna pod rosyjskie berło. Wielkorządca Litwy, w imieniu Katarzyny II, na usilne Poczobuta prośby, wyjednał całość funduszów edukacyjnych i opiekę szkół. —

Wielkim ludziom zazdrość towarzyszyć zwykła; pokątne jej oskarżenia obwiniały Poczobuta, jakoby przyswoił sobie własność szpitalną, przez posiadanie probostwa ś. Trójcy. W stolicy cesarzów dokonywujący smutnych przeznaczeń swoich Stanisław August, wyjednał dlań wolność usprawiedliwienia się, i cnota okazała fałsz zarzutów. Ledwie to udręczenie przebył, bolesny cios zranił Poczobuta serce; opłakiwać musiał zgon przyjaciela, wspólnika prac astronomicznych, Jędrzeja Strzeckiego. — Smutkiem, laty i słabością znękany wzywał Jana Śniadeckiego, ażeby do Wilna przybył, miejsce jego zają w obserwatoryum, którem kierować, już mu zwątlone niedozwalały siły. —

Następcę Katarzyny, Pawła I, witał Poczobut w tem siedlisku nauk, okazywał monarsze wszelkie zakłady i opieki jego dla tej głównej szkoły zapewnienie uzyskał. Lecz wkrótce zwodniczymi podstępy i mylnem rzeczy wystawieniem Jezuici pozostali w Połocku zjednywają, że akademia wileńska ich sterowi poruczoną będzie. Już na obejrzenie wszystkiego Gruber Jezuita do Wilna zesłany został. Z przemagającym zakonem walczył śmiało gorliwy tej szkoły obrońca, ale walka była nierówna, wspartą wolą rządu. —

W tem Alexander I na tron wstąpił. Jego dusza dobrocią, sprawiedliwością i rozszerzaniem światła była zajęta. On poznać umiał, co prawdziwie jest wielkiem. Na przelożenie x. Adama Czartoryskiego, cesarz rossyjski los akademii wileńskiej i wszystkich szkół kraju ustalił. Poczobut wysłużoną spokojność pozyskał, lat 18 i miesięcy 8, trudną, i w tak trudnych okolicznościach, zwierzchnika wileńskiej głównej szkoły piastując władzę. Oznaczony po nim rektor kiedy się do stolicy udał, dla wyjednania potrzebnych jeszcze przepisów, zastępować go przyszło Poczobutowi; przejeżdżającego władcę Rossyi witał i dwukrotnie darem pierścienia zaszczycony został. Zdawszy ster rządu rektorowi za przybyciem jego z Petersburga, nie przyjął Poczobut wyjednanego dla siebie w Rzymie biskupstwa i w zaciszu poświęcał się jeszcze lubej nauce, ile mu wystarczały siły. —

Trzydzieści cztery lat poświęcił Poczobut astronomicznym pracom; uwagi i dostrzeżenia jego tyleż ksiąg składają. Wartość ich, geniusz i pióro znawcy oceniło dostatecznie. Ściśle przez siebie zważaną konstellacyę, od herbu Poniatowskich, w dowód wdzięczności dobroczynnemu królowi, Ciołkiem nazwał. W 1777 roku jeszcze odkrył on tę myśl swoję królowi. W odpowiedzi 19 Marca, wyraża Stanisław August, że nie może na to zezwolić (s). Poczobut, w piśmie do króla 7 Aprila, co do tego przedmiotu, tak się tłumaczy:

"Co się tycze konstellacyi nowej, tej, jeśli w. k. mść., zajaśnieć dopiero, imieniem ściągającem się do rodowitego herbu swojego, nie dozwolisz, przynajmniej zgasić jej na zawsze nie rozkażesz, ale ten projekt, od innych też astronomów, a mianowicie od JP. de la Lande dziwnie pochwalony, na inny czas odłożyć dopuścisz. Nie poważę się, miłościwy królu, solwować tych trudności, które w. k. mość w tej mierze upatrujesz, i racyom w liście przywiedzionym przeciwnych opponować przykładów, chyba za wyraźnem na to pozwoleniem w. k. mci, żebym i w tym punkcie dał dowód najzupełniejszej powolności mojej na rozkazy w. k. mci. (t)." Snać później to pozwolenie uzyskał, kiedy zamysł do skutku przywiódł i obserwacye 16 gwiazd tej konstelacyi w Efemerydach berlińskich na rok 1785 umieścił. —

Ogłosił drukiem w ojczystym i francuskim języku, pismo o Zodyaku Dendera (u) czyli starożytnym Tyntris, przerysowanym z rozwalin Egiptu, przez Denona wydanych.

W 1807 roku szacownemu tyle w uczonym świecie Janowi Śniadeckiemu zdał obserwatoryum, wiele ksiąg i narzędzi, nakładem własnym nabytych. Dla ran w nogach i sił gasnących, leżeć w łóżku przymuszony, jeszcze się z niego wyrywał, z największem wysileniem i niewygodą, chcąc czynić obserwacye, zwłaszcza dostrzeżonej niedawno komety. Wygórowana biegłych astronomów imaginacya, wnosząc ich z ziemi naszej w tę niezgłębioną przestrzeń nieskończoności, którą miliony ciał niebieskich zaludniły, tej nowej ojczyzny zdaje się ich czynić mieszkańcami. I mamyż się dziwić, że taka nauka zachwyca?

W Sierpniu 1808 roku, dogorywający już prawie, szukał spokojnego zacisza w klasztorze Dyneburskim. Ostatnie chwile życia zwracając równie do użytecznych dla kraju zamiarów, skłaniał zgromadzenie Jezuitów, niegdyś współbraci, ażeby nowy sposób nauk przyjęli w szkołach im powierzonych. Nie zdołał ich odwieść od przesądów, dawnych nawyknień, do których się zwykle przywięzuje upór i duma. Wkrótce resztę sił żywotnych tracąc, pamięci pozbawiony, chwalebnego dokonał życia 8/20 Lutego 1810 roku, 82 lata wieku swego licząc.

Przeznaczeniem jest natury ludzkiej, że największe geniusze przy schyłku swym, i kiedy już gasnąc mają, z siłami ciała władzę umysłu tracą, właśnie jak gdyby cząstkowo umierały i traciły duch Boski, co ich ożywiał. Z najuczeńszych ludzi widzimy ze smutkiem zgrzybiałych, przytomności i zmysłów pozbawionych starców, a raczej dzieci, lecz niestety nie mające krasy, powabów i nadziei młodocianego wieku. Ale dusza ich cała pozostaje w tem, co pożytecznego dla kraju lub świata całego w sile wieku spełnili, pozostaje w ich pismach nabyta ztąd sława (w). Ta żyje wiecznie, ta drogie potomnym wiekom ich imiona, niezmazanym zapisuje rylcem w świątyni nieśmiertelności, ażeby tym duchem ożywione, z ich popiołów powstawały podobne im geniusze.


(a) Znajduje się w zbiorze ś. p. Tadeusza Czackiego.

(b) Obfite wiadomości o Poczobucie winienem Janowi Sniadeckiemu rektorowi akademii wileńskiej. Ten mąż głęboko uczony, celujący wymową, poważnem piórem ogłosił je światu w piśmie, którego tytuł: Żywot uczony i publiczny Marcina Odlanickiego Poczobuta. Inne szczegóły dostarczył mi kosztowny zbiór korrespondencyi i wszelkich pism za Stanisława Augusta, w oryginale z 375 tomów złożony, które Czacki od króla otrzymał w darze; z nich wszystko co mogło mieć związek z Poczobutem, wyjąłem troskliwie. —

(c) Traite de Paix, entre Descartes Newton, par Aime, Henri Paulian 2. Vol. in 8 Avignon 1763.

(d) Patrz list oryginalny Poczobuta do króla z Wilna, 28 Lipca 1766 pisany, w bibl. poryc. w tomie, którego tytuł: Correspondence Polonaise de Stan. Auguste litt. A. ad P.

(e) Dziennik Wileński na rok 1815. No. 1.

(f) W powyższym tomie jest list Poczobuta 1 Marca 1767, w którym Stan. Augustowi za nadany sobie tytuł astronoma królewskiego wynurza wdzięczność.

(g) W liście swym 20. Lutego 1769 z Londynu składa za to j. k. mci. dzięki.

(h) w bibl. por. pod tytułem: Correspondance Polon. litt. A. ad P., listy Poczobuta dnia 20 7-bra 1773 roku i 17 Lutego 1775, oraz odpowiedzi królewskie.

(i) To dzieło królowi było powodem, że Poczobuta opisywanym tu zaszczycił medalem.

(j) W bibl. por. w wyż. przytoczonej xiędze list Poczobuta do k. j. mci. z Wilna 19 Lutego 1776 roku.

(k) List tegoż z 27 Stycznia 1777.

(l) List Poczobuta 3 Marca 1777.

(m) List Poczobuta 10 Marca 1777.

(n) List Poczobuta 7 Kwietnia 1777.

(o) Odpowiedź króla Poczobutowi, 27 8-bra 1777; w niej ostatnich kilka wierszy, ręką Stanisława Augusta pisane.

(p) Patrz list Poczobuta do Stan. Augusta, w korrespondcncyi królewskiej tom. VI. E. 11. litt. P. et R. z Wilna 7 Maja 1792 roku pisany w tej osnowie: niewiem, czy w roku przeszłym mowa moja przy obchodzie konstytucyi 3 Maja dostała się do rąk w. k. mci; mianą teraz przy obchodzie imienin twych królu i konstytucyi krajowej przesyłam. To mówiłem, co dyktowało szczere serce, pełne najżyczliwszych sentymentów i najgłębszego respektu ku w. k. mci.

(r) Zobacz list Poczobuta do Stanisława Augusta, 16 Maja 1785 roku pisany w 20 tomie korrespondencyi polskiej Stanisława Augusta i bibliotece poryckiej.

(s) Odpowiedź ta zanotowana w treści pism; szkoda, że się nie znajduje w całej swojej obszerności.

(t) List Poczobuta do króla j. mci. 7 Kwietnia 1777.

(u) O dawności Zodyaku niebieskiego w Dendera (Tentyris) w Wilnie 1803. Essai sur l'epoque de l'antique du Zodiaque de Dendrach (Tinthyris) par l'Abbe Poczobut. Vilna 1803.

(w) Dodam tu jeszcze niektóre o Poczobucie szczegóły, które mi dostarczyła znajdująca się w bibliotece poryckiej ze zbioru Stanisława Augusta księga pod tytułem Education nationale t. 11 Nro 59. "Jeśli astronomia, mówi Poczobut w dołączonym memoryale, nie ma w Polsce tego szczęścia, żeby była przewodniczką nawigacyi i handlu, tedy przynajmniej ma ten awantaż, ze do zrobienia mappy całego królestwa w żadnym narodzie tak nie jest potrzebna, jak w Polsce, której pozycya płaska, a po większej części lasami zarosła, geometryczne w tej mierze sposoby, niedostatecznemi i zawodnemi czyni." "Obserwatoryum wileńskie, już to dla instrumentów, już dla obserwacyj, jest jednem z sławnych w Europie, ma tę osobliwość, która uczoną Europę zadziwia, że przez damę, co się nigdzie dotychczas nie trafiło, ufundowane. Warto żeby ten fundusz był powiększony, zwłaszcza, że prócz 6000 dukatów funduszowyzh i zaległych procentów, inne znaczne summy, od tejże fundatorki Jezuitom niegdyś darowane, weszły do skarbu rzpltej. Potrzebny fundusz na obserwatoryum samo, instrumenta, xięgi, korrespondencye, poprawki, codzienne potrzeby i na samych astronomów, do czego najmniej 6 osób potrzeba, 2 astronomów, 2 adjunktów i tyleż uczniów." W tejże księdze nummer 66, Poczobut podaje królowi projekt towarzystwa literatów, których szefem być pragnie. Towarzystwo to ma dzielić się na klassy, według różności nauk. Celem jego będzie rozkrzewienie w narodzie umiejętności jeometryi, mechaniki, rolniczej, lekarskiej, ekonomiki etc. Schadzki mieć będzie tygodniowe i miesięczne, na których prace swe regulować, co rok zaś ogłaszać je będzie. Składać się ma, ile być może, z ludzi narodowych, umiejących szczególniej francuzki i angielski język, wprawnych do łacińskiego i polskiego stylu. Przybierać do tego młodych exjezuitów, którzy mają dobre zawiązki nauk i czynią nadzieję, że się uczonymi ludźmi i pożytecznymi krajowi staną; liczba ich do 40 niech będzie zakreślona. Przywilej na drukarnię wileńską byłby sposobem utrzymania się dla tego towarzystwa i posłużby razem do drukowania obserwacyj. "Nie trzeba się spodziewać (mówi on), żeby za drukowanie obserwacyj, w kraju zwłaszcza, bełkotać dopiero z wyższemi Muzami poczynającym, miał sie jeden szeląg zwrócić z tych ksiąg przedaży; więc pewny i wielki koszt, bez żadnego zysku, byłby przeszkodą ustawiczną do drukowania prac astronomicznych i fizycznych."